Strona główna > 

T.Love Alternative powraca

Robert Sankowski

2011-04-06

Ukazują się DVD i płyta z archiwalnymi nagraniami zespołu Muńka Staszczyka w oryginalnym składzie, a formacja rusza w minitrasę

Fot. Jacek Dominski/REPORTER /EAST NEWS


+ więcej zdjęć

- Dziewczyno, dziewczyno, zamień słotę na lato - charczał mały przenośny magnetofon, który kolega zabrał na szkolną wycieczkę. Gdy piosenka T. Love Alternative dochodziła do refrenu, parę osób siedzących najdalej z tyłu autokaru radośnie podchwytywało pojawiające się w nim charakterystyczne "Aaaaaa!!!".

Był rok 1985 i podczas tego szkolnego wyjazdu słuchaliśmy też "Spytaj milicjanta" Dezertera w przyspieszonym tempie przechodząc punkową edukację czy wręcz indoktrynację.

Zebrało mi się na wspomnienia, bo nieźle pokazują kontekst, w jakim dziś wracają legendy lat 80. Z jednej strony już nie tylko bohaterowie punkowej kontestacji, ale i ich fani osiągają wiek średni, co prowokuje do pokoleniowych powrotów do przeszłości. Z drugiej to jednak coś więcej - trwające od pewnego czasu przywracanie należnego miejsca w polskiej popkulturze tamtej muzyce i subkulturze. Seria muzyczna "Z Jarocina", nad którą pracuje firma W Moich Oczach czy pojawiające się od niedawna książki o latach 80. (wydany przez ha!art album "Generacja" czy firmowana przez Narodowe Centrum Kultury monografia trójmiejskiej alternatywy "Artyści Wariaci Anarchiści" czy reklamowana jako książka-mozaika o polskiej kontrkulturze "Obok albo ile procent Babilonu" wydane przez Manufakturę Legenda).

Jeszcze jest alternatywa

W ten nurt wpisuje się też zestaw materiałów T.Love Alternative, które w jutro będą miały rynkową premierę: dwupłytowy album "Częstochowa 19822011" oraz DVD "100% Live".

Album to zbiór piosenek z pierwszego okresu działalności grupy. Są tu nagrania archiwalne, a obok nich zapis współczesnego koncertu zespołu, który spotyka się by raz na jakiś czas przypomnieć dawny materiał, którego nie gra już Muniek z obecnym wcieleniem T.Love (od początku lat 90. nie używającego członu Alternative). DVD to rejestracja takiego właśnie występu. Obok niego można obejrzeć także dokument opowiadający po części o historii, po części o obecnych relacjach muzyków dawnego T.Love Alternative.

Mistrzowie świata w...

Zapewne mało kto pamięta, ale pierwszy, częstochowski okres działalności Muńka i jego formacji doczekał się już wcześniej archiwalnej dokumentacji. W roku 1995 ukazał się album "Częstochowa 1982-1985". Wtedy pierwsze nagrania T.Love raziły nieporadnością, naiwnością, techniczną niedoskonałością. Teraz, z dystansu, warsztatowa jakość nie ma już takiego znaczenia, a piosenki T.Love stają się przede wszystkim świadectwem muzycznego fermentu pierwszej połowy lat 80. Co z tego że T. Love gra tu punkową wersję standardu "Wild Thing", aby później z tych samych akordów wycisnąć jeszcze ze dwie "własne" kompozycje. Coraz mniej drażnią wady tego materiału, coraz bardziej zwraca uwagę jego spontaniczność, żywiołowość i zawarte w tych piosenkach proste prawdy.

Dużo mniejszy ciężar gatunkowy ma w tym zestawie film dokumentalny o zespole. To bardziej nostalgiczna wyprawa w przeszłość, niż przyczynek do dyskusji o polskiej kulturze lat 80. Film powtarza sporo anegdot znanych z wcześniejszych publikacji. Choć zapewne dla najbardziej zagorzałych wielbicieli zespołu niektóre jego fragmenty, jak choćby wizyta w domu rodziców Muńka czy odwiedziny w miejscu, gdzie T.Love grał swoje pierwsze próby (lokal ma potencjał na nieomal jakiś częstochowski odpowiednik The Cavern, gdzie karierę zaczynali Beatlesi) będą stanowiły atrakcję. Dokument to uzupełnienie subkulturowego obrazu zespołu, zwłaszcza mocno rozrywkowej natury jego członków. - Ja chciałem być mistrzem świata w grze na perkusji, oni chcieli być mistrzami świata w imprezowaniu - mówi w pewnym momencie perkusista Piotr Wysocki. Nic dodać, nic ująć.

Cnota i wino

Podobne wrażenie zostawia dostępna już od kilku tygodni książka "Muniek". Przepytywany przez Grzegorza Brzozowicza lider T.Love jak rzadko kiedy otwarcie mówi o pieniądzach czy polityce. Ale i tak najciekawiej wypada część poświęcona Częstochowie. Zarówno narodzinom zespołu, jak i o włassnym dorastaniu. Z tych nastoletnich historii wyłania się Muniek grzeczny uczeń, z drugiej podwórkowy rozrabiaka.

Staszczyk jest tu momentami bardzo frywolny - opowiada o swojej seksualnej inicjacji, o starszych kumplach, którzy dość bezceremonialnie edukowali go na czym polegają relacje damsko-męskie. To świat, który łatwo przekłada się na rock'n'rollowy image.

Gdy na zarejestrowanym na DVD koncercie frontman T.Love zmienia w "Garażu" tekst z radiowego na bardziej niegrzeczny i zaczyna namawiać dziewczynę, aby zamieniła "cnotę na wino", przed oczami staje mi właśnie ten podwórkowy urwis z "Muńka".

- Granie w zespole to chłopacka przygoda - mówił parę lat temu Staszczyk w biografii T.Love "Potrzebuję wczoraj".

Mało to poprawne. Ale kto powiedział że rock'n'roll musi być politycznie poprawny? Ten brak poprawności to zresztą też kawał prawda o polskim rockowym boomie lat 80.

PŁYTA

Częstochowa 19822011

T. Love Alternative

SP Records

1 2  następne »
Udostępnij link: Facebook

Najnowsze wiadomości