Gej przestraszył Platformę
Ponad połowa Polaków jest za ustawą o związkach partnerskich. Projektu SLD nie chce rządząca PO, choć popiera go prawie dwie trzecie jej wyborców
Kilka dni temu SLD złożył w Sejmie projekt ustawy o związkach partnerskich. Chce im dać prawo do dziedziczenia, wspólnego rozliczania się z podatków, zasięgania w szpitalu informacji o stanie zdrowia partnera, a także decydowania o miejscu pochówku.
Projekt obejmuje też związki jednopłciowe, jego współautorem są organizacje gejów i lesbijek. Polska jest jednym z nielicznych państw UE, które nie mają żadnych regulacji dla par jednopłciowych. Ma je już 16 z 27 krajów unijnych.
Ale rządząca Platforma nie zamierza się zajmować projektem w tej kadencji Sejmu, bo nie chce przed wyborami zrażać do siebie konserwatywnego elektoratu. Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna (PO) już mówił, że na jego uchwalenie nie ma szans, bo do wyborów zostało tylko pięć miesięcy, a sprawa "budzi emocje". Przeciw są też PiS i PSL.
"Gazeta" sprawdziła, co o związkach sądzą Polacy. Z sondażu TNS OBOP wynika, że ustawę popiera 54 proc. badanych, 41 proc. jest przeciw, 6 proc. nie ma zdania. Gdy w 2003 r. CBOS zapytał o związki partnerskie par homoseksualnych - 34 proc. badanych było za (w 2002 r. - tylko 15 proc.), przeciw - 56 proc.
- To dowód na to, że w polskim społeczeństwie powoli przebija się podstawowa idea liberalna: jeśli ktoś nie robi nikomu krzywdy, powinien mieć prawo do życia po swojemu. Nawet przeciwnicy homoseksualizmu zaczynają tak myśleć - mówi "Gazecie" filozof prof. Jan Hartman.
Socjolog prof. Bogdan Wojciszke dodaje, że coraz większy liberalizm jest pochodną bogacenia się polskiego społeczeństwa, częstszych podróży po świecie. - Wszystkie społeczeństwa europejskie przechodziły tę drogę - zauważa.
- Polacy wykazują po prostu więcej rozsądku niż politycy. Od kilku lat wśród ludzi powyżej trzydziestki odsetek związków nieformalnych rośnie - uważa dr Wiesław Baryła ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. W 2009 r. urodziło się według GUS 420 tys. dzieci, z tego aż 85 tys. w związkach pozamałżeńskich. To 20,2 proc.! - cztery razy więcej niż 40 lat temu. I trzy razy więcej niż na początku przemian ustrojowych.
Baryła podkreśla, że wyniki sondażu wcale nie muszą oznaczać wzrostu tolerancji dla gejów.
W sondażu przeciwko małżeństwom homoseksualnym opowiedziało się 68 proc. badanych (27 proc. było za). Przeciw prawu do adopcji dla związków jednopłciowych - aż 90 proc. (7 proc. za).
Jan Hartman: - Ludzie są przywiązani do tego, że słowo "małżeństwo" oznacza związek kobiety i mężczyzny, a małżeństwa gejów traktują jak wchodzenie na cudzy teren.
Ustawę o związkach popiera prawie trzy czwarte sympatyków SLD, ale też prawie dwie trzecie wyborców PO. Przeciw opowiada się dwie trzecie zwolenników PiS.
Co ciekawe, najwięcej przeciwników związków partnerskich - prawie połowa - jest nie tylko wśród osób powyżej 60. roku życia, ale też wśród 18-29-latków.
- Widać dwie fale konserwatyzmu, u starszych - co zrozumiałe - i u młodych - co zdumiewa. Ale również inne badania pokazują, że 20-latkowie są bardziej konserwatywni od rodziców. To efekt zagubienia, które zwykle opanowuje się, przyjmując poglądy konserwatywne sprowadzające się do pewnego uproszczenia świata - uważa prof. Wojciszke.
Socjolog prof. Hanna Świda-Ziemba uważa, że młodzi są tolerancyjni dla różnych modeli życia i sami często wchodzą w konkubinaty: - Chcą jednak, żeby konkubinat zasadniczo różnił się od małżeństwa. Bo małżeństwo to są korzenie, stabilność, rodzina. I uprawnienia dla tych, co nie są rodziną, takie jak dla rodziny mogą im się nie podobać.
Związki partnerskie w podobnym stopniu popierają mieszkańcy miast i wsi. Zdaniem Wiesława Baryły to efekt tego, że na wsi był w ostatnich latach największy przyrost konkubinatów.
Badanie telefoniczne TNS OBOP dla "Gazety" 24 maja, próba reprezentatywna 500 osób.
Projekt obejmuje też związki jednopłciowe, jego współautorem są organizacje gejów i lesbijek. Polska jest jednym z nielicznych państw UE, które nie mają żadnych regulacji dla par jednopłciowych. Ma je już 16 z 27 krajów unijnych.
Ale rządząca Platforma nie zamierza się zajmować projektem w tej kadencji Sejmu, bo nie chce przed wyborami zrażać do siebie konserwatywnego elektoratu. Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna (PO) już mówił, że na jego uchwalenie nie ma szans, bo do wyborów zostało tylko pięć miesięcy, a sprawa "budzi emocje". Przeciw są też PiS i PSL.
"Gazeta" sprawdziła, co o związkach sądzą Polacy. Z sondażu TNS OBOP wynika, że ustawę popiera 54 proc. badanych, 41 proc. jest przeciw, 6 proc. nie ma zdania. Gdy w 2003 r. CBOS zapytał o związki partnerskie par homoseksualnych - 34 proc. badanych było za (w 2002 r. - tylko 15 proc.), przeciw - 56 proc.
- To dowód na to, że w polskim społeczeństwie powoli przebija się podstawowa idea liberalna: jeśli ktoś nie robi nikomu krzywdy, powinien mieć prawo do życia po swojemu. Nawet przeciwnicy homoseksualizmu zaczynają tak myśleć - mówi "Gazecie" filozof prof. Jan Hartman.
Socjolog prof. Bogdan Wojciszke dodaje, że coraz większy liberalizm jest pochodną bogacenia się polskiego społeczeństwa, częstszych podróży po świecie. - Wszystkie społeczeństwa europejskie przechodziły tę drogę - zauważa.
- Polacy wykazują po prostu więcej rozsądku niż politycy. Od kilku lat wśród ludzi powyżej trzydziestki odsetek związków nieformalnych rośnie - uważa dr Wiesław Baryła ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. W 2009 r. urodziło się według GUS 420 tys. dzieci, z tego aż 85 tys. w związkach pozamałżeńskich. To 20,2 proc.! - cztery razy więcej niż 40 lat temu. I trzy razy więcej niż na początku przemian ustrojowych.
Baryła podkreśla, że wyniki sondażu wcale nie muszą oznaczać wzrostu tolerancji dla gejów.
W sondażu przeciwko małżeństwom homoseksualnym opowiedziało się 68 proc. badanych (27 proc. było za). Przeciw prawu do adopcji dla związków jednopłciowych - aż 90 proc. (7 proc. za).
Jan Hartman: - Ludzie są przywiązani do tego, że słowo "małżeństwo" oznacza związek kobiety i mężczyzny, a małżeństwa gejów traktują jak wchodzenie na cudzy teren.
Ustawę o związkach popiera prawie trzy czwarte sympatyków SLD, ale też prawie dwie trzecie wyborców PO. Przeciw opowiada się dwie trzecie zwolenników PiS.
Co ciekawe, najwięcej przeciwników związków partnerskich - prawie połowa - jest nie tylko wśród osób powyżej 60. roku życia, ale też wśród 18-29-latków.
- Widać dwie fale konserwatyzmu, u starszych - co zrozumiałe - i u młodych - co zdumiewa. Ale również inne badania pokazują, że 20-latkowie są bardziej konserwatywni od rodziców. To efekt zagubienia, które zwykle opanowuje się, przyjmując poglądy konserwatywne sprowadzające się do pewnego uproszczenia świata - uważa prof. Wojciszke.
Socjolog prof. Hanna Świda-Ziemba uważa, że młodzi są tolerancyjni dla różnych modeli życia i sami często wchodzą w konkubinaty: - Chcą jednak, żeby konkubinat zasadniczo różnił się od małżeństwa. Bo małżeństwo to są korzenie, stabilność, rodzina. I uprawnienia dla tych, co nie są rodziną, takie jak dla rodziny mogą im się nie podobać.
Związki partnerskie w podobnym stopniu popierają mieszkańcy miast i wsi. Zdaniem Wiesława Baryły to efekt tego, że na wsi był w ostatnich latach największy przyrost konkubinatów.
Badanie telefoniczne TNS OBOP dla "Gazety" 24 maja, próba reprezentatywna 500 osób.
Podziel się: Facebook




















