Platforma Obywatelska drastycznie zmniejsza prawa obywatelskie
2011-09-16
Brawami skwitowali posłowie Platformy Obywatelskiej przyjęcie poprawki do ustawy o dostępie do informacji publicznej, która sprawi, że duża część informacji dotyczących działań władzy wszystkich szczebli stanie się niedostępna
Oto ''lista hańby'', czyli jak kto głosował.
W piątek wieczorem, na zakończenie działalności Sejmu tej kadencji posłowie głosowali nad senacką poprawką do rządowego projektu zmiany ustawy o dostępie do informacji publicznej, która spod obowiązku udostępniania wyłącza opinie i analizy przygotowywane na zlecenie władzy wszelkich szczebli i podmiotów wykonujących zadania publiczne, jeżeli ich ujawnienie naruszyłyby "ważny interes gospodarczy państwa" lub mogły "osłabić zdolności negocjacyjne" przy zawieraniu umów międzynarodowych czy formułowaniu stanowisk w unijnych negocjacjach. Dotyczy to też opinii i ekspertyz sporządzonych na potrzeby postępowaniu przed sądami, trybunałami lub "innym organem orzekającym". Także procesów wytaczanych Skarbowi Państwa przez osoby prywatne czy firmy.
- Kiedy zakładaliśmy w latach 70. latające uniwersytety chcieliśmy przygotować ludzi do tego, by - jeśli nadejdzie demokracja - mogli podejmować świadomie decyzje. Teraz usiłuje się ludziom tę wiedzę ograniczyć - tak nawoływał posłów do odrzucenia poprawki senackiej Andrzej Celiński (niezależny).
- To zamach na prawo obywateli do kontrolowania władzy publicznej - mówił Artur Górski (PiS) - Gdzie PO ma honor? Umawialiśmy się, że w Sejmie nie będziemy głosowali przeciwko tej ustawie, jeśli nie będzie w niej tego przepisu. Teraz powrócił w Senacie, a wy macie dyscyplinę partyjną, żeby głosować za tą poprawką - wypomniał Platformie Górski.
Na nic zdały się apele. Głosami Platformy i PSL-u senacka poprawka, zgłoszona przez Marka Rockiego (PO) przeszła. Do odrzucenia zabrakło dwóch głosów. Z dyscypliny partyjnej wyłamało się 9 posłów PO, w tym Marek Biernacki, szef Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, która pracowała nad rządowym projektem. Komisja podczas prac w Sejmie po protestach organizacji pozarządowych i negatywnej opinii rzecznika praw obywatelskich wykreśliła przepis, który wyłączał dużą część informacji spod działania ustawy o dostępie do informacji publicznej. W zamian za to SLD zagłosowało za ustawą, a PiS nie głosował przeciwko niej. W Senacie, w ostatniej chwili i bez debaty poprawka wróciła.
- Będziemy apelowali do prezydenta o zawetowanie ustawy albo o posłanie jej do Trybunału Konstytucyjnego - mówi Szymon Osowski ze Stowarzyszenia Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich, które monitorowało prace nad ustawą i zorganizowało akcję mailingową apelująca do posłów o odrzucenie senackiej poprawki.
- Udzielamy ludziom porad prawnych, jak wydobyć od władz - najczęściej lokalnych - jakąś informację. Było z tym ciężko, ale po wejściu w życie tego przepisu obawiam się, że mieszkańcy już żadnych informacji nie dostaną, bo wszystkie staną się istotne dla ochrony interesu gospodarczego gminy - prorokuje Osowski.
Komentarz Ewy Siedleckiej
To, że rząd z pomocą Platformy Obywatelskiej postanowił drastycznie ograniczyć nam dostęp do informacji samo w sobie jest skandalem i sprawą niewybaczalną dla partii, która w nazwie ma "obywatelska". Ale powitanie wyniku głosowania oklaskami, to już nie skandal. Moim zdaniem to demonstracja buty.
Z kim wygraliście panie i panowie posłowie? Ze społeczeństwem?
W piątek wieczorem, na zakończenie działalności Sejmu tej kadencji posłowie głosowali nad senacką poprawką do rządowego projektu zmiany ustawy o dostępie do informacji publicznej, która spod obowiązku udostępniania wyłącza opinie i analizy przygotowywane na zlecenie władzy wszelkich szczebli i podmiotów wykonujących zadania publiczne, jeżeli ich ujawnienie naruszyłyby "ważny interes gospodarczy państwa" lub mogły "osłabić zdolności negocjacyjne" przy zawieraniu umów międzynarodowych czy formułowaniu stanowisk w unijnych negocjacjach. Dotyczy to też opinii i ekspertyz sporządzonych na potrzeby postępowaniu przed sądami, trybunałami lub "innym organem orzekającym". Także procesów wytaczanych Skarbowi Państwa przez osoby prywatne czy firmy.
- Kiedy zakładaliśmy w latach 70. latające uniwersytety chcieliśmy przygotować ludzi do tego, by - jeśli nadejdzie demokracja - mogli podejmować świadomie decyzje. Teraz usiłuje się ludziom tę wiedzę ograniczyć - tak nawoływał posłów do odrzucenia poprawki senackiej Andrzej Celiński (niezależny).
- To zamach na prawo obywateli do kontrolowania władzy publicznej - mówił Artur Górski (PiS) - Gdzie PO ma honor? Umawialiśmy się, że w Sejmie nie będziemy głosowali przeciwko tej ustawie, jeśli nie będzie w niej tego przepisu. Teraz powrócił w Senacie, a wy macie dyscyplinę partyjną, żeby głosować za tą poprawką - wypomniał Platformie Górski.
Na nic zdały się apele. Głosami Platformy i PSL-u senacka poprawka, zgłoszona przez Marka Rockiego (PO) przeszła. Do odrzucenia zabrakło dwóch głosów. Z dyscypliny partyjnej wyłamało się 9 posłów PO, w tym Marek Biernacki, szef Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, która pracowała nad rządowym projektem. Komisja podczas prac w Sejmie po protestach organizacji pozarządowych i negatywnej opinii rzecznika praw obywatelskich wykreśliła przepis, który wyłączał dużą część informacji spod działania ustawy o dostępie do informacji publicznej. W zamian za to SLD zagłosowało za ustawą, a PiS nie głosował przeciwko niej. W Senacie, w ostatniej chwili i bez debaty poprawka wróciła.
- Będziemy apelowali do prezydenta o zawetowanie ustawy albo o posłanie jej do Trybunału Konstytucyjnego - mówi Szymon Osowski ze Stowarzyszenia Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich, które monitorowało prace nad ustawą i zorganizowało akcję mailingową apelująca do posłów o odrzucenie senackiej poprawki.
- Udzielamy ludziom porad prawnych, jak wydobyć od władz - najczęściej lokalnych - jakąś informację. Było z tym ciężko, ale po wejściu w życie tego przepisu obawiam się, że mieszkańcy już żadnych informacji nie dostaną, bo wszystkie staną się istotne dla ochrony interesu gospodarczego gminy - prorokuje Osowski.
Komentarz Ewy Siedleckiej
To, że rząd z pomocą Platformy Obywatelskiej postanowił drastycznie ograniczyć nam dostęp do informacji samo w sobie jest skandalem i sprawą niewybaczalną dla partii, która w nazwie ma "obywatelska". Ale powitanie wyniku głosowania oklaskami, to już nie skandal. Moim zdaniem to demonstracja buty.
Z kim wygraliście panie i panowie posłowie? Ze społeczeństwem?
Udostępnij link: Facebook
